temperatura powierzchni oceanu

Wątki

Oglądasz wypowiedzi znalezione dla słów: temperatura powierzchni oceanu





Temat: Błędy?
On 27 Cze, 21:20, PiotrD <pdja@gmail.comwrote:


Mariusz napisał(a):

| Zima, jak na razie wskaźnik NAO jest ujemny, a to wskazuje na raczej na
| słabą cyrkulację zachodnią. Co wiąże się raczej z temperaturami poniżej
| średniej w północnej Europie.

Ponizej sredniej - zima.

Zreszta, badanie NAO i wysuwanie z tego prognoz na zime w czerwcu to
nieporozumienie. Jakie bylo NAO w lipcu zeszlego roku?

--


Piotrze, chciałbym zwrócić uwagę, że cytujesz moje słowa z postu na
grupę z października 2005 roku.
Dotyczyły one prognozy na zimę 2005/2006. Wg mnie ta prognoza wg
współczynnika NAO się sprawdziła. Bo była to zima śnieżna i chłodna,
co na pewien czas przyblokowało zachodnią cyrkulację strefową.
Natomiast zupełnie z inną sytuacją mieliśmy ze współczynnikiem NAO na
zimę 2006/2007, jak pamiętasz był dodatni.
Tak więc zbyt dużego błędu nie było... należy jeszcze pamiętać o
jednym, prognozy na zimę ze współczynnika NAO określa się w okresie
wrzesień/październik. A wynika to z jednego faktu, że w tym okresie
wiadomo już jakie porcje ciepła zmagazynował Atlantyk w swoich wodach
i gdzie wystąpiły anomalie temperatury powierzchni oceanu.

mariusz t.
http://meteocz.ovh.org

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: lojalnosc made in usa

Jaszyn <jas@totezusungazeta.pl writes:
On 22 Sep 2005 22:08:42 +0200, Andrzej Adam Filip wrote:

Pewnie wydadzą dużą forse na udowodnienie "naukowo" że te huragany to
nie mają nic wspólnego z "przemysłowym" ocieplaniem się klimatu :-)

To, ze sie osmieszasz w poliityce nie znaczy, ze masz mandat na osmieszanie
sie w innych kwestiach...


Ależ ja takiego mandatu nawet nieśmiem tobie odbierać. Byłoby to
szczytem beszczelności.

Huragany nie maja nic wspolnego z tzw "przemyslowym" ocieplaniem sie
klimatu.


Brawa za tak stanowcze stwierdzenie specjalisty od huranganów.
Na pręgierz to się tacy nadają :-)

Coś tam czytałem o wzroście siły huraganów na skutek zmierzonego wzrostu
temperatury powierzchni oceanów. Łańcuch przyczynowo-skutkowy to
podpierający był dość słabawo udokumentowany/wyjaśniony ale na tyle
silny bym ja się do *aż tak* stanowczych twierdzeń jak ty nie ważył posuwać.

co wiecej, nie jest udowodnione, ze ocieplanie sie klimatu nastepuje z
winy przemyslu, wiecej, podwaza sie teze, ze klimat sie w ogole
ociepla...


To tylko zależy od tego w jakiej perspektywie czasowej oceniasz klimat.

Ja wiem że w skali geologicznej to bywało *bardzo znacznie* "cieplej".
Dla naszej syskusji znaczenie mają tylko czynniki wpywające na klimat w
horyzoncie pojedyńczych tysięcy lat a klimat nie porównujemy do takiego
jaki miały gady ale Home Sapiens w fazie spisanej histori.

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: PASATY, CYKLONY I ZDRADZIECKIE CUMULONIMBUSY
We fragmencie o cyklonach rzeczywiscie byla pewna niescislosc, ale nie tyczyla sie ona miejsca powstawania,ale raczej sposobu. Spotkanie 2 mas powietrza o roznych charakterystykach, bo co znaczy ze powietrze znad oceanu spotka sie z tym z wyzszych warstw. ono sie zawsze spotyka bo warstwy leza na sobie. moze chodzilo o wyzsze szerokosci geograficzne? ale wtedy to mamy geneze nizy srednich szerokosci geograficznych (takich jak nas raz po raz nawiedzaja w polsce). Cyklony rzeczywiscie powstaja nad oceanami, bo ich 'silnikiem' jest energia pobierana w postaci ciepla utajonego (parowanie z powierzchni oceanu i skraplanie w chmurze). zeby uklad taki sie rozwinal rzeczywiscie musi byc spelnionych kilka warunkow (wspomniana odleglosc od rownika, wysoka temperatura powierzchni oceanu, stabilnosc atmosfery itd).. aaa i moze jeszcze jedno w kwestii klaryfikacji: cyklony, tajfuny i huragany to wszystko to samo. Nazwy sa regionalne i czasem roznia sie miedzy soba takimi parametrami jak maksymalna predkosc wiatru czy minimalne cisnienie ale fizyka ich powstawania jest dokladnie taka sama. Zobacz resztę postów z tematu



Temat: WRF MM5
Juliusz Orlikowski pisze:


| Czy modele o siatce np. 30 i/lub 15 km uwzględniają również rzeżbę
| terenu?
| Jeśli chodzi o niżiny to zmiana wysokości terenu nie jest tak duża jak
| w górach. W górach możemy bowiem natrafić węzłami siatki np. na doliny...
| Czy wobec powyższego model wylicza parametry dla uśrednionej wysokości
| w siatce?

Tak, byłem zaskoczony, że jest całkiem dobre odwzorowanie. Piotr wykonał
kiedyś taką przykładową mapę, uwzględnione były także rzeki i jeziora.

Juliusz


Niemal rownie wazna jak orografia (uksztaltowanie terenu) jest
informacja o wlasnosciach podłoża (pola, lasy, miasto, pustynia) -
pozwala oszacować parowanie z powierzchni ziemi, tzw. współczynnik
szorstkosci podłoża, albedo i.t.p. Parametryzacje podłoza we
wspólczesnych modelach sa dosyć wyrafinowane, potrfia uwzgledniać stan
wegetacji, przechowuja informacje o wilgotnosci gleby (na podstawie
wczesniejszych danych o opadach), a takze uwzglednia np. pokrycie gruntu
sniegiem. Oczywiscie, im lepiej napisany model i inm wiecej danych na
ten temat potrafi przyswoic (np. temperature powierzchni oceanu z modeli
cyrkulacji oceanicznej czy obrazow satelitarnych) tym wieksza szansa na
dobra prognoze. Ale, w miare komplikacji modelu, rosnie tez szansa na
pojawienie sie w nim roznego rodzaju problemow - stad ciagly proces
weryfikacji/poprawiania.
Wiele modeli ma budowane rozne parametryzacje (np. podloza), ich
swiadome uruchomienie polega m. in. na wybraniu takich opcji - takiego
doboruparametryzacji - jaki jest najlepeiej dostosowany do danych, ktore
bedziemy mieli do dyspozycji (warunkow brzegowych, danych pomiarowych
i.t.p.).
Pozdrawiam
SM

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: lojalnosc made in usa
On 23 Sep 2005 23:38:32 +0200, Andrzej Adam Filip wrote:

Huragany nie maja nic wspolnego z tzw "przemyslowym" ocieplaniem sie
klimatu.

Brawa za tak stanowcze stwierdzenie specjalisty od huranganów.


moze czlowieka, ktory cos wiecej czyta niz jakies bzdety pseudoekologow?

Coś tam czytałem o wzroście siły huraganów na skutek zmierzonego wzrostu
temperatury powierzchni oceanów. Łańcuch przyczynowo-skutkowy to
podpierający był dość słabawo udokumentowany/wyjaśniony ale na tyle
silny bym ja się do *aż tak* stanowczych twierdzeń jak ty nie ważył posuwać.


a wzrost temperatury oceanow jest zwiazany z przemyslem??? Ja nie pisalem o
powyzszej korelacji tylko o zaleznosci, ktora ty napisales
(przemysl-huragany).

co wiecej, nie jest udowodnione, ze ocieplanie sie klimatu nastepuje z
winy przemyslu, wiecej, podwaza sie teze, ze klimat sie w ogole
ociepla...

To tylko zależy od tego w jakiej perspektywie czasowej oceniasz klimat.


to z winy przemyslu? w dosc krotkiej, jakies 200 lat. jedna wieksza erupcja
wulkanu i masz taka ilosc gazow cieplarnianych, ze niejeden kraj musi sie
na to "napracowac" wiele lat...

Ja wiem że w skali geologicznej to bywało *bardzo znacznie* "cieplej".
Dla naszej syskusji znaczenie mają tylko czynniki wpywające na klimat w
horyzoncie pojedyńczych tysięcy lat a klimat nie porównujemy do takiego
jaki miały gady ale Home Sapiens w fazie spisanej histori.


czyli jakie sa przeslanki do tego, aby twierdzic, ze wzrost temperatury
ocenow, ktory powoduje powstawanie wiekszej niz zwykle liczby silnych
huraganow jest wynikiem przemyslu?

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: WRF MM5
On 13 Lis, 13:04, Szymon Malinowski <mal@igf.fuw.edu.plwrote:


Juliusz Orlikowski pisze:

| Czy modele o siatce np. 30 i/lub 15 km uwzględniają również rzeżbę
| terenu?
| Jeśli chodzi o niżiny to zmiana wysokości terenu nie jest tak duża jak
| w górach. W górach możemy bowiem natrafić węzłami siatki np. na doliny...
| Czy wobec powyższego model wylicza parametry dla uśrednionej wysokości
| w siatce?

| Tak, byłem zaskoczony, że jest całkiem dobre odwzorowanie. Piotr wykonał
| kiedyś taką przykładową mapę, uwzględnione były także rzeki i jeziora.

| Juliusz

Niemal rownie wazna jak orografia (uksztaltowanie terenu) jest
informacja o wlasnosciach podłoża (pola, lasy, miasto, pustynia) -
pozwala oszacować parowanie z powierzchni ziemi, tzw. współczynnik
szorstkosci podłoża, albedo i.t.p. Parametryzacje podłoza we
wspólczesnych modelach sa dosyć wyrafinowane, potrfia uwzgledniać stan
wegetacji, przechowuja informacje o wilgotnosci gleby (na podstawie
wczesniejszych danych o opadach), a takze uwzglednia np. pokrycie gruntu
sniegiem. Oczywiscie, im lepiej napisany model i inm wiecej danych na
ten temat potrafi przyswoic (np. temperature powierzchni oceanu z modeli
cyrkulacji oceanicznej czy obrazow satelitarnych) tym wieksza szansa na
dobra prognoze. Ale, w miare komplikacji modelu, rosnie tez szansa na
pojawienie sie w nim roznego rodzaju problemow - stad ciagly proces
weryfikacji/poprawiania.
Wiele modeli ma budowane rozne parametryzacje (np. podloza), ich
swiadome uruchomienie polega m. in. na wybraniu takich opcji - takiego
doboruparametryzacji - jaki jest najlepeiej dostosowany do danych, ktore
bedziemy mieli do dyspozycji (warunkow brzegowych, danych pomiarowych
i.t.p.).
Pozdrawiam
SM


Czyli z tego wnioskuje, że współczesne modele numeryczne informacje o
podłożu przeważnie nie czerpią z sieci pomiarowej, chociaż np. albedo
podłoża czy w/w wspomnianą temperaturę oceanu można wyznaczyć z
pomiarów satelitarnych.

On 12 Lis, 18:14, "Juliusz Orlikowski" <juliu@plusnet.plwrote:


Generalnie próbujemy coś robić w tym stylu.
Tzn. dane pobieramy z GFSu - 0,5°, na tej podstawie powstaje prognoza dla
Polski o siatce 30 lub 15km, następnie prowadzony jest nesting o siatce 3
krotnie mniejszej czyli 10 lub 5km. Patrząc na niektóre publikacje,  może
się okazać że korzystnie prowadzić jest prognozy oddzielnie dla obszaru
pagórkowatego a oddzielnie dla brzegu morskiego.

Pozdrowienia
Juliusz


Jak nesting poprawia prognozę widać wyraźnie, wystarczy przypomnieć
sobie początkowe prognozy jakie wykonywaliście. Wtedy przy brzegach
domeny bardzo wiele parametrów było zniekształconych, szczególnie
wskaźnik SRH pokazywał tą niedokładność.

Mateusz

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: Kiribati tonie przez ocieplenie klimatu
Polecam link...
... na szczęście (dla wielu) w języku polskim:
ocean.am.gdynia.pl/student/oceano1/gazy.html
A oto najciekawszy fragment:
"Analizy zawartości CO2 w atmosferze prowadzone najczęściej na
podstawie badań pęcherzyków powietrza uwięzionych w lodzie
lodowcowym (Antarktyda, Grenlandia) wykazują zgodność wahań
zawartości CO2 i temperatury powietrza na przestrzeni ostatnich
kilkuset tysięcy lat . Gdy wzrasta zawartość CO2 rośnie i
temperatura powietrza (patrz np. wykres poniżej). Wielu badaczy
traktuje ten związek jako bezpośredni dowód na funkcjonowanie tak
zwanego efektu cieplarnianego, czyli regulowania przez CO2
temperatury powietrza. Wzrost zawartości dwutlenku węgla w
powietrzu, który obok pary wodnej jest głównym tzw. "gazem
cieplarnianym" ma przyczyniać się do wzrostu pochłaniania
wypromieniowanego przez Ziemię promieniowania długofalowego
(podczerwone, promieniowanie cieplne), powodując wzrost temperatury
powietrza.
Badacze formułujący takie tezy mylą tu w żenujący sposób skutki z
przyczynami. Otóż to nie wzrost zawartości CO2 w atmosferze powoduje
wzrost temperatury powietrza, ani też zmiany temperatury powietrza
nie pociągają za sobą wzrostu zawartości CO2 w atmosferze.
Tak to już jest, że o globalnej temperaturze powietrza stanowi
temperatura powierzchni oceanu (Wszechoceanu), który stanowi około
70% powierzchni naszej planety. Gdy rośnie temperatura powierzchni
oceanu, rośnie również strumień ciepła z oceanu do atmosfery
(wymiana turbulencyjna) i wzrasta temperatura powietrza. Rośnie
również strumień ciepła substancjalnego (parowanie, strumień
utajonego ciepła parowania, pobrany z powierzchni oceanu), przez co
wzrasta w powietrzu zawartość pary wodnej. Pary wodnej w powietrzu
troposferycznym jest wielokrotnie więcej, niż CO2; w
kształtowaniu "efektu cieplarnianego" odgrywa ona zancznie
poważniejszą rolę niż CO2. Jednocześnie wzrostowi temperatury
powierzchni oceanu towarzyszy wzrost zawartości CO2 w atmosferze
(poprzez osłabienie pochłaniania CO2 z powietrza i
częściowe "oddanie" do atmosfery nadmiaru CO2 z wód (w stosunku do
ich temperatury). W ten sposób wzrost temperatury powierzchni oceanu
pociągał (pociąga) za sobą dalsze wzmacnianie wzrostu temperatury
powietrza, przez wrost zawartości w atmosferze pary wodnej i CO2.
Podsumowując - to temperatura powierzchni Oceanu Światowego reguluje
jednocześnie zarówno temperaturę powietrza w troposferze, jak
zawartość CO2 w atmosferze. Zgodność przebiegów CO2 i temperatury
powietrza na poniższym wykresie stanowi efekt działania "czynnika
trzeciego". Aby z rachunku korelacyjnego móc wnioskować, że między
dwoma wykazującymi skorelowanie zmiennymi zachodzą zależności
przyczynowo-skutkowe należy dowodnie wykazać, że ich zmiennością nie
steruje "czynnik trzeci"."
Zobacz resztę postów z tematu



Temat: "Człowiek nie ma nic do klimatu"
Iris Hypothesis
pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_t%C4%99cz%C3%B3wki
Hipoteza tęczówki[edytuj]Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj

Konwekcja w atmosferze tropikalnej powoduje wymianę ciepła i pary
wodnej pomiędzy oceanem i atmosferą. (rysunek - Robert Simmon)Efekt
tęczówki w meteorologii to kontrowersyjny mechanizm klimatycznego
sprzężenia zwrotnego wiążącego parę wodną, temperaturę oceanu i
pokrywę wysokich chmur w tropikach. Według tej hipotezy klimatycznej
zwiększona temperatura oceanu związana z globalnym ociepleniem
prowadzi do zmniejszenia pokrywy chmur w atmosferze tropikalnej. W
związku z tym powierzchnia ziemi może wyemitować więcej energii
cieplnej - co prowadzi do oziębienia. Wobec tego zwiększona ilość
pary wodnej, w tej hipotezie, prowadzi do stabilizacji klimatu.
Nazwa tęczówka jest analogią do fizjologii oka, którego tęczówka
może się zwężac lub rozszerzać regulując ilość dochodzącego światla.

Konwekcja w atmosferze tropikalnej (patrz rysunek) powoduje wymianę
ciepła i pary wodnej pomiędzy oceanem i atmosferą. Ciepłe i wilgotne
powietrze wznosi się do góry w obszarze prądów wstępujących i tworzy
charakterystyczne "kowadło" - rozległy obszar górnych chmur
powstających na wysokości około 15km nad powierzchnią ziemi. Chmury
tworzące kowadło są horyzontalnie rozwiewane przez silne wiatry w
górnej troposferze. W rejonach prądów wstępujących następuje
kondensacja i opady deszczu. W zależności od efektywności
powstawania deszczu powietrze w kowadle jest bardziej lub mniej
wilgotne co powoduje zmianę nawilżenia górnych warst atmosfery i
zmianę prawdopodobieństwa wystąpienia górnych chmur. Hipoteza
tęczówki zakłada, że efektywność powstawania deszczu zależy od
temperatury powierzchni oceanu.


Chmury i ziemia mają różny wpływ na balans energii w atmosferze.
(Rysunek - Robert Simmon)W obszarach głębokiej konwekcji (po lewej
na rysunku) prawie całe promieniowanie słoneczne jest odbijane do
przestrzeni kosmicznej, wierzchołki chmur wypromieniowywują bardzo
mało energii cieplnej. Chmury cirrus w kowadle odbijają część
promieniowania słonecznego do przestrzeni kosmicznej, a część
przenika do ziemi. Podobnie jest z promieniowaniem długofalowym,
część promieniowania dochodzącego od ziemi jest przepuszczana przez
kowadło. Natomiast obszar bez chmur i bez pary wodnej jest
przeciwieństwem obszarów głębokiej konwekcji - większość
promieniowania słoneczego dochodzi do ziemi i jest emitowana w
paśmie podczerwonym. Tak więc efekt źrenicy zależy także od podziału
pomiędzy obszarem głebokiej konwekcji, obszarem kowadła, i obszarem
bez chmur.

Hipoteza ta jest jednym z argumentów używanych przeciw dodatniemu
sprzężeniu zwrotnemu temperatury oceanu i pary wodnej - tzw
niekontrolowanemu efektowi cieplarnianemu (ang. runaway global
warming).

Efekt tęczówki został zaproponowany przez Richarda Lindzena i
współautorów w marcowym wydaniu Biuletynu Amerykańskiego Towarzystwa
Meteorologicznego w 2001 roku.[1] Wiele lat przed Lindzenem podobne
argumenty były używane przez William Graya, który uważa, że
osiadanie powietrza w rozległych obszarach pomiędzy prądami
wstępującymi głębokiej konwekcji powoduje wysuszanie atmosfery.


Zobacz też: [edytuj]
Para wodna (meteorologia)
Hipoteza termostatu tropikalnego
Central Equatorial Pacific Experiment

Przypisy [edytuj]
↑ Lindzen RS, Chou MD, Hou AY, Does the earth have an adaptive
infrared iris? BULLETIN OF THE AMERICAN METEOROLOGICAL SOCIETY 82
(3): 417-432 MAR 2001

Linki zewnętrzne [edytuj]
Czy istnieje efekt tęczówki w atmosferze (po angielsku)

Źródło: "pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_t%C4%99cz%C3%B3wki"

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: Nadal uważacie, że z klimatem jest wszystko OK?
O huraganach dla forumowiczów-"klimatologów"
Zmiany klimatyczne spowodowały wzrost liczby huraganów
PAP 03:00

Liczba huraganów powstających nad Atlantykiem podwoiła się w ciągu ub.
stulecia, m.in. w związku z ociepleniem wód powierzchniowych oceanu i zmianą
kierunków wiatrów, spowodowaną przez globalne ocieplenie - wynika z najnowszego
opracowania amerykańskich naukowców.


Raport z badań, opublikowany na internetowej stronie Philosophical Transactions
of the Royal Society of London konkluduje, że zwiększenie się liczby sztormów
tropikalnych i huraganów w ciągu ostatnich ponad 100 lat jest ściśle związane z
podniesieniem się w tym okresie temperatury powierzchni morza o 1,3 stopnia w
skali Fahrenheita.




REKLAMA Czytaj dalej





Naukowcy pod wodzą Grega Hollanda z National Center for Atmosferic Research i
Petera Webstera z Georgia Institute of Technology wyróżnili od 1900 roku trzy
okresy względnej stabilizacji liczby huraganów nad Atlantykiem, przedzielone
okresami skokowego wzrostu ich liczby.

W okresie od roku 1900 do 1930 notowano średnio sześć sztormów w corocznym
sezonie huraganów, z których średnio cztery osiągały siłę huraganów. W latach
1930 - 1940 średnia roczna sztormów wzrosła do dziesięciu, z czego połowa
osiągała siłę huraganów. W latach 1995-2005 średnia wyniosła 15 sztormów w
ciągu sezonu, z czego średnio osiem to były huragany.

Zmiany temperatury powierzchni oceanu odnotowywano przed okresami narastania
liczby cyklonów. Do roku 1930 temperatura wody wzrosła o 0,7 stopnia
Fahrenheita, a przed rokiem 1995 o następne 0,7 stopnia.

"Liczby te stanowią silną wskazówkę, że zmiany klimatu są głównym czynnikiem
zwiększania się liczby huraganów nad Atlantykiem" - ocenił Holland w raporcie.

Nowe studium potwierdziło tezy wcześniejszego o kilka miesięcy raportu
Międzynarodowej Komisji do spraw Zmian Klimatu ONZ, która na początku b.r.
ostrzegła, że ludzkość przyczynia się do globalnego ocieplenia. Komisja ONZ
podkreśliła też, że większość przesłanek wskazuje na to, iż to właśnie
działalność ludzi przyczynia się do powstawania coraz bardziej intensywnych i
licznych huraganów.

Fenomen huraganów, który zawsze budził zainteresowanie i lęk, szczególną uwagę
naukowców i opinii publicznej zwrócił w ostatnich kilku latach, ze wzgledu na
coraz większą liczbę, intensywność i zakres tych groźnych zjawisk.

W 2004 roku cztery potężne huragany Charles, Frances, Ivan i Jeanne uderzyły
kolejno we Florydę, powodując wielkie szkody. Cała czwórka ulokowała się na
czele listy huraganów, sporządzonej pod względem wielkości strat wyrządzonych w
Stanach Zjednoczonym.

Następny, 2005 rok pobił wszelkie dotychczasowe rekordy. Powstało wówczas 28
sztormów tropikalnych, z których 15 przemieniło się w huragany. Najsłynniejszy
z nich Katrina spowodował straty materialne w wysokości 80 mld dol. i zabił
1500 osób.

wiadomosci.wp.pl/kat,73914,wid,9064612,wiadomosc.html Zobacz resztę postów z tematu



Temat: [pr]
Za Gazetą Wyborczą

http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2918378.html

Huragany stają się coraz silniejsze

 Łukasz Partyka 15-09-2005, ostatnia aktualizacja 15-09-2005 18:50

Intensywność tropikalnych burz zdecydowanie wzrosła w ciągu ostatnich 35
lat - twierdzą amerykańscy klimatolodzy. Czy oznacza to, że najczarniejsze
scenariusze związane z globalnym ociepleniem zaczynają się sprawdzać?

Wśród naturalnych katastrof huragany są jednym z najskuteczniejszych
straszaków z arsenału ekologów. Klimatolodzy wiążą bowiem od dawna wzrost
ich częstości i siły z efektem cieplarnianym. Każdy taki kataklizm, jakim
był huragan "Katrina", dostarcza powodów do niepokoju. Czy rozszalałe
wiatry będą gnębić ludzkość coraz częściej? I czy wraz z ocieplaniem się
klimatu wzrasta ryzyko ich gwałtowności? W dzisiejszym numerze tygodnika
"Science" amerykańscy uczeni próbują odpowiedzieć na te pytania.

Trochę cieplej w morzu

Tropikalny cyklon to morska burza formująca się w zwrotnikowych obszarach
naszego globu - nad ciepłym oceanem gromadzi się dużo energii, a siły
Coriolisa (wynikające z obrotowego ruchu Ziemi) odpowiadają za utworzenie
się charakterystycznego wiru. Aby takie zjawisko w ogóle zaszło,
temperatura powierzchni morza musi przekroczyć 26 st. C. Ustalenie tej
prawidłowości skłoniło uczonych do podejrzeń, że temperatura ma także wpływ
na siłę cyklonów.

O ile globalne ocieplenie nadal pozostaje w sferze hipotez, to faktem jest,
że od 1970 roku temperatura powierzchni oceanów w tropikach podniosła się
średnio o pół stopnia Celsjusza. Naukowcy postanowili się tego trzymać i
sprawdzali, czy miało to jakiś związek z liczbą, czasem trwania i
intensywnością wszystkich huraganów, w ciągu ostatnich 35 lat. Uczeni
korzystali z danych satelitarnych i wielu innych obserwacji zgromadzonych
przez meteorologów. Ograniczono się do takiego okresu właśnie dlatego, że
globalne statystyki meteorologiczne sprzed ery satelitów są niekompletne i
niepewne.

Oko w oko z cyklonem

Badanie huraganów (nawet zza biurka) nie jest przedsięwzięciem łatwym.
Dostępne dane wskazują na silne zróżnicowanie obserwowanych zjawisk w ciągu
roku. Co gorsza, w przeciągu kilku lat notuje się różne odchylenia
powodowane na przykład przez zjawisko zwane El Nino. Symulacje - mimo
superkomputerów i złożonych algorytmów uwzględniających mnóstwo
różnorodnych czynników - cały czas nie dają pełnego obrazu skomplikowanych
zjawisk pogodowych. Przede wszystkim nie poznaliśmy jeszcze dokładnie
mechanizmów odpowiedzialnych za formowanie się huraganów i ich przebieg.
Jednak wiele można odkryć, odwołując się do zebranych statystyk i szukając
wyraźnych tendencji w gąszczu liczb.

Co udało się wytropić klimatologom? Przede wszystkim nie stwierdzono, żeby
- jak ostrzegają niektórzy naukowcy - wraz ze wzrostem temperatury morza w
ostatnich dekadach zwiększyła się liczba cyklonów, a nawet - jak zauważono
- liczba ta nieznacznie spadła, podobnie jak suma wszystkich dni burzowych
na większości akwenów. Jednak nie jest to powód do zadowolenia. Autorzy
artykułu ustalili bowiem, że jest znacznie więcej najsilniejszych huraganów
- czwartej i piątej kategorii według skali Saffira-Simpsona - takich jak
"Katrina". Są to huragany o prędkości wiatru przekraczającej 210 km/godz.
Ich liczba w badanym okresie niemal się podwoiła. Zdaniem naukowców to
silna przesłanka, że rzeczywiście wzrost temperatury zwiększa ryzyko
pojawienia się najsilniejszych i najgroźniejszych cyklonów.

Może cykl, a może trend

Klimatolodzy nadal jednak nie mogą się dogadać co do tego, czy mamy już do
czynienia z globalnym ociepleniem, czy może nadchodzi kolejna epoka
lodowcowa. Większość badaczy zakłada raczej to pierwsze. Warto wszakże
pamiętać, że klimatologia jest dziedziną niezwykle podatną na naciski
potężnych lobbystów z kręgów biznesu i polityki. Również metodologia tej
nauki rodzi problemy nadal trudno ustalić, czy zmienia się klimat, czy
tylko pogoda w ostatnich latach. Cytowanych wyników nie można zatem
traktować jako argumentu za trwałymi zmianami. Sami uczeni przyznają, że
zaobserwowany trend w intensywności huraganów może być równie dobrze
zjawiskiem cyklicznym. Sugerują to dane z dawniejszych obserwacji, mimo że
obserwacjom tym brakuje precyzji.

Prowadzone badania dostarczają jednak kolejnych porcji wiedzy na temat
powstawania i przebiegu huraganów, pomagają je wykrywać i monitorować. Być
może już w niedalekiej przyszłości nauczymy się przewidywać miejsca ich
formowania i kierunek uderzenia. To niezwykle ważne, ale trochę szkoda -
jak pisze z przymrużeniem oka znany pisarz fantasy Terry Pratchett - że
naukowcy nie dopadną po prostu tego wrednego motyla, który wywołuje te
wszystkie huragany.

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: Najwięcej CO2 od milionów lat
Tu też ciekawie opisane:

1. Występowanie korelacji między jakimiś zmiennymi wykazuje istnienie związku między nimi, nie pozwala natomiast nic sądzić o tym, co jest w tym zwiazku przyczyną, co zaś skutkiem, ani też, czy opisywane związki zachodzą w wyniku jakichkolwiek przyczyn fizycznych. Mogą zachodzić w rezultacie np. występowania trendu o jednakowym znaku w dwu szeregach czasowych (w podręcznikach statystyki i matematyki [np. Perkala] podawane są przykłady występowania np. bardzo silnych korelacji między produkcją radioodbiorników w Polsce a liczbą wykrytych zachorowań na grużlicę w latach 1946 - 1958)). Te cechy rachunku korelacyjnego są bardzo często (świadomie lub nieświadomie) wykorzystywane do wprowadzania odbiorców (słuchaczy, czytelników) w błąd, gdzie rezultat analizy związku ma służyć jako argument stanowiący o słuszności danej hipotezy.
Tu, nie ulega wątpliwości, że między zawartością CO2 w atmosferze a temperaturą powietrza zachodzą silne związki. Nie świadczy to jednak, że wzrost zawartości CO2 stanowi przyczynę wzrostu temperatury powietrza, ani też tezie tej nie zaprzecza.

2. Dla wyjaśnienia istoty korelacji między koncentracją CO2 w atmosferze a temperaturą powietrza, należy znaleźć odpowiednie wyjaśnienie, stojące na gruncie fizyki, czy geofizyki. Innymi słowy - należy wyjaśnić mechanizm owej korelacji.

3. Tak się składa, że powierzchnia oceanów stanowi około 70% powierzchni Ziemi. Atmosfera ogrzewa się od powierzchni Ziemi. Każda zmiana temperatury powierzchni oceanów, poprzez zmianę natężenia strumieni ciepła z oceanu do atmosfery, znajdzie swoje odbicie w zmianach globalnej temperatury powietrza. Wzrost temperatury powierzchni oceanu pociąga za sobą wzrost temperatury powietrza.

4. Wzrost temperatury powierzchni oceanu to nie tylko wzrost temperatury jego powierzchni, ale wzrost temperatury powierzchniowej warstwy wód; do poziomu termokliny sezonowej i poziomu termokliny głownej. Jest to warstwa o dużej miąższości - rzędu średnio od kilkudziesięciu do 200-300 m. Objętość tej warstwy jest gigantyczna (mozna ja sobie policzyć: będzie to powierzchnia oceanów w mln km2 x grubosc tej warstwy w km (~0.1 km)).

5. Każdy oceanograf wie, a geograf (np. klimatolog) - powinien wiedzieć, że współczynnik rozpuszczalności gazów w wodzie morskiej jest ujemny. Dotyczy to, co oczywiste, również CO2, którego rozpuszczalność w wodach oceanicznych jest wyjątkowo wysoka.
To co napisałem oznacza, że w niskiej temperaturze powierzchni oceanu rozpuści się w wodzie więcej CO2. Jeśli temperatura wód oceanicznych jest niska, CO2 jest szybciej "pochłaniany" przez ocean. Jeśli temperatura powierzchni oceanu rośnie, tempo absorbcji CO2 spada. Ponieważ Ocean Światowy jest głównym "pochłaniaczem" atmosferycznego CO2, zmiana jego temperatury reguluje zawartość CO2 w atmosferze. Ten mechanizm wyjaśnia związki między zawartością CO2 w atmosferze, a globalną temperaturą powietrza (patrz wykresy w komentarzu P. R1a1). Związki takie występowały zawsze, stąd też przedstawiane wyniki są takie, jakie są. 300 tysięcy lat temu ani ludzie, ani mamuty czy tygrysy szablastozębe nie spalały ani węgli kamiennych czy brunatnych, ani też kopalnych węglowodorów, a zarówno temperatura powietrza, jak i zawartość CO2 wzrastala.
Ponieważ miąższość warstwy "pochłaniania" w oceanach jest bardzo duża, ciepło właściwe wody również wielkie, stosunkowo "nieznaczny" wzrost temperatury powierzchniowych wód oceanicznych da jednocześnie dwa skutki - wzrost temperatury powietrza i wzrost koncentracji CO2 w powietrzu.

6. Wzrost temperatury powierzchni oceanu może nastąpić wyłącznie pod wpływem zaabsorbowanej radiacji słonecznej lub promieniowania długofalowego. Jednak bilans radiacyjny i cieplny oceanu, w odróżnieniu od powierzchni lądowych, nie "zamyka się zero" (nie zeruje się) w ciągu roku. Wobec poziomych i pionowych ruchów wód ciepło doprowadzone przez radiację do oceanu w punkcie X, Y, w momencie T, może zostać zwrócone do atmosfery w punkcie C,V, w momencie T+x lat. To x jest, w zależności od skali obiegu, szacowane na od kliku miesięcy - kilku lat do około 400-425 lat (nie będę cytował tu literatury). Oznacza to, że pobrane ciepło w tropikach w roku X może być przetransportowane wraz z wodami na setki, czy nawet tysiące kilometrów, i tam z opóżnieniem klku - kilkudziesięciu, a nawet kilkuset lat, doprowadzić do wzrostu temperatury powierzchni oceanu, a tym samym do wzrostu temperatury powietrza. Tak więc występujący wzrost temperatury powierzchni oceanu na danym obszarze i w danym momencie nie musi mieć bezpośrednich przyczyn radiacyjnych.
Musimy również pamiętać, że Słońce wykazuje zmienną aktywność (daleko nam jeszcze do pełnego poznania wpływu nieznacznych zmian stałej słonecznej, nie mówiąc o rozumieniu). Również zmieniający się charakter podłoża lądowego, zmiany powierzchni lodów morskich, zmiany cyrkulacji atmosferycznej tworzą, wraz z oceanem wielki system, który posiada swoją dynamikę, mogącą generować zmienne przebiegi, również temperatury powietrza.
Przyczyny zmain temperatury powierzchni oceanu, temperatury powierzchni lądów, a tym samym i temperatury atmosfery mogą być, i są współcześnie, bardzo różne.

6. Wzrost temperatury powietrza jest niezaprzeczalnym faktem, stwierdzonym empirycznie. Również stwierdzonym empirycznie faktem jest wzrost temperatury oceanu. Oznacza to, że GLOBALNE OCIEPLENIE (no, może nie całkowicie globalne, bo bez Antarktydy Wschodniej) występuje rzeczywiście. Nie oznacza to jednak, że globalne ocieplenie stanowi rezultat działania EFEKTU CIEPLARNIANEGO, to jest wzrostu zawartości CO2 w atmosferze. Tym bardziej nie oznacza to, że podstawową przyczyną obecnie obserowanej zmiany temperatury globalnej jest antropogeniczna emisja CO2.

7. Znacznie większą rolę od CO2 w regulacji bilansu radiacyjnego Ziemi (w zakresie promieniowania długofalowego - IR) odgrywa para wodna. Tej w atmosferze też "robi się coraz więcej", wraz ze wzrostem temperatury powierzchni oceanów i wzrostem temperatury powietrza. Również i w tym przypadku istnieją wielkie antropogeniczne strumienie pary wodnej do atmosfery (obszary uprawne, chłodnie kominowe i zrzuty pary do atmosfery, zrzuty podgrzanych wód chłodniczych, etc, etc, ). Jakoś nikt do tej pory nie wystąpił z rezolucją, aby ograniczyć suszenie gaci czy innych prań, zmiejszać transpirację z obszarów upraw, poprzez stosowanie mniej wydajnych odmian roślin uprawnych, etc., etc. Można jedynie przypuszczać z jakiej przyczyny - woda do tej pory NIE JEST PALIWEM, czyli źródłem energii.

Zobacz resztę postów z tematu



Temat: Katrina i jej przyczyny !
Intensywność tropikalnych burz zdecydowanie wzrosła w ciągu ostatnich 35 lat -
twierdzą amerykańscy klimatolodzy. Czy oznacza to, że najczarniejsze
scenariusze związane z globalnym ociepleniem zaczynają się sprawdzać?

Wśród naturalnych katastrof huragany są jednym z najskuteczniejszych straszaków
z arsenału ekologów. Klimatolodzy wiążą bowiem od dawna wzrost ich częstości i
siły z efektem cieplarnianym. Każdy taki kataklizm, jakim był
huragan "Katrina", dostarcza powodów do niepokoju. Czy rozszalałe wiatry będą
gnębić ludzkość coraz częściej? I czy wraz z ocieplaniem się klimatu wzrasta
ryzyko ich gwałtowności? W dzisiejszym numerze tygodnika "Science" amerykańscy
uczeni próbują odpowiedzieć na te pytania.



Trochę cieplej w morzu



Tropikalny cyklon to morska burza formująca się w zwrotnikowych obszarach
naszego globu - nad ciepłym oceanem gromadzi się dużo energii, a siły Coriolisa
(wynikające z obrotowego ruchu Ziemi) odpowiadają za utworzenie się
charakterystycznego wiru. Aby takie zjawisko w ogóle zaszło, temperatura
powierzchni morza musi przekroczyć 26 st. C. Ustalenie tej prawidłowości
skłoniło uczonych do podejrzeń, że temperatura ma także wpływ na siłę cyklonów.

O ile globalne ocieplenie nadal pozostaje w sferze hipotez, to faktem jest, że
od 1970 roku temperatura powierzchni oceanów w tropikach podniosła się średnio
o pół stopnia Celsjusza. Naukowcy postanowili się tego trzymać i sprawdzali,
czy miało to jakiś związek z liczbą, czasem trwania i intensywnością wszystkich
huraganów, w ciągu ostatnich 35 lat. Uczeni korzystali z danych satelitarnych i
wielu innych obserwacji zgromadzonych przez meteorologów. Ograniczono się do
takiego okresu właśnie dlatego, że globalne statystyki meteorologiczne sprzed
ery satelitów są niekompletne i niepewne.

Oko w oko z cyklonem

Badanie huraganów (nawet zza biurka) nie jest przedsięwzięciem łatwym. Dostępne
dane wskazują na silne zróżnicowanie obserwowanych zjawisk w ciągu roku. Co
gorsza, w przeciągu kilku lat notuje się różne odchylenia powodowane na
przykład przez zjawisko zwane El Nino. Symulacje - mimo superkomputerów i
złożonych algorytmów uwzględniających mnóstwo różnorodnych czynników - cały
czas nie dają pełnego obrazu skomplikowanych zjawisk pogodowych. Przede
wszystkim nie poznaliśmy jeszcze dokładnie mechanizmów odpowiedzialnych za
formowanie się huraganów i ich przebieg. Jednak wiele można odkryć, odwołując
się do zebranych statystyk i szukając wyraźnych tendencji w gąszczu liczb.

Co udało się wytropić klimatologom? Przede wszystkim nie stwierdzono, żeby -
jak ostrzegają niektórzy naukowcy - wraz ze wzrostem temperatury morza w
ostatnich dekadach zwiększyła się liczba cyklonów, a nawet - jak zauważono -
liczba ta nieznacznie spadła, podobnie jak suma wszystkich dni burzowych na
większości akwenów. Jednak nie jest to powód do zadowolenia. Autorzy artykułu
ustalili bowiem, że jest znacznie więcej najsilniejszych huraganów - czwartej i
piątej kategorii według skali Saffira-Simpsona - takich jak "Katrina". Są to
huragany o prędkości wiatru przekraczającej 210 km/godz. Ich liczba w badanym
okresie niemal się podwoiła. Zdaniem naukowców to silna przesłanka, że
rzeczywiście wzrost temperatury zwiększa ryzyko pojawienia się najsilniejszych
i najgroźniejszych cyklonów.

Może cykl, a może trend

Klimatolodzy nadal jednak nie mogą się dogadać co do tego, czy mamy już do
czynienia z globalnym ociepleniem, czy może nadchodzi kolejna epoka lodowcowa.
Większość badaczy zakłada raczej to pierwsze. Warto wszakże pamiętać, że
klimatologia jest dziedziną niezwykle podatną na naciski potężnych lobbystów z
kręgów biznesu i polityki. Również metodologia tej nauki rodzi problemy nadal
trudno ustalić, czy zmienia się klimat, czy tylko pogoda w ostatnich latach.
Cytowanych wyników nie można zatem traktować jako argumentu za trwałymi
zmianami. Sami uczeni przyznają, że zaobserwowany trend w intensywności
huraganów może być równie dobrze zjawiskiem cyklicznym. Sugerują to dane z
dawniejszych obserwacji, mimo że obserwacjom tym brakuje precyzji.

Prowadzone badania dostarczają jednak kolejnych porcji wiedzy na temat
powstawania i przebiegu huraganów, pomagają je wykrywać i monitorować. Być może
już w niedalekiej przyszłości nauczymy się przewidywać miejsca ich formowania i
kierunek uderzenia. To niezwykle ważne, ale trochę szkoda - jak pisze z
przymrużeniem oka znany pisarz fantasy Terry Pratchett - że naukowcy nie
dopadną po prostu tego wrednego motyla, który wywołuje te wszystkie huragany.

serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2918378.html

Zobacz resztę postów z tematu

Powered by MyScript